Często przeglądając akty notarialne widzimy: nieruchomość zabudowana (czym? o jakim przeznaczeniu ? jakiej powierzchni uzytkowej ?...) i np cena 100 000 zł.
Chciałbym zgromadzić w tym wątku kilka sposobów na dochodzenie do realnych powierzchni uzytkowych budynków (zabudowań).
Część z was pewnie powie, że takich transakcji nie bierze, ale co w przypadku, gdy rynek jest słabo rozwinięty i mało płynny i tego typu akty notarialne są bardzo częste?
Można szukać PU danej nieruchomości w necie (pare razy mi sie udało), ale to zależy od charakteru nieruchomości (łatwo jest z hotelami i pensjonatami).
Osobiście stosuje dwa sposoby na takie przypadki:
1. Jeśli się da obmierzam pow. zabudowy w terenie.
2. Z mapy ewidencyjnej lub zasadniczej (ewentualnie SIP jeśli jest dla tego terenu) określam pow. zabudowy (graficznie).
Jest jeszcze jeden sposób, którego raczej nie używam z uwagi na niedokładność - mianowicie można się udac do gminy i uzyskać pow. użytk. dla zadeklarowaną dla celów opłaty lokalnej).
W każdym przypadku konieczne są oględziny takiej nieruchomości (może jest to standardowy budynek i będe znal jego powierzchnię), mozna sie wypytać właściciela (o ile będzie chetny odpowiedzieć).
Mając PZ i ogólne wiadomości z oględzin takiej nieruchomości można zastosować odpowiedni przelicznik - w zależności od konstrukcji obiektu. Należy tu zwracać uwagę szczególnie na liczbę kondygnacji oraz charakter poddasza. Mnożniki takie oscylują w granicach [0,65-0,90]/[pow. całk. kondygn]
Chciałbym zapytac jakie sposoby stosujecie? Może toś pokusi się o głębszą analizę mnożników
pozdrawiam