: 24 lis 2008, 5:46
Proszę o radę w mojej sprawie. Mam 3 ha gruntu rolnego które wydzierżawiłem pewnemu rolnikowi. Standardowa umowa na 10 lat, nie notarialna, z poświadczeniem sołtysa i zarejestrowana w wydziale geodezji ( czy jakoś tak ).
Problem polega na tym, ze dzierżawa którą mi płaci ten rolnik jest jak na moją okolicę skandalicznie mała- 430 zł z ha przy czym to on bierze dopłatę. Ludzie mi powiedzieli ze to stanowczo za mało. Teraz chcę rozwiązać umowę i nie bardzo wiem jak to zrobić. Jest w umowie paragraf, że jedna ze stron może bez podania przyczyny rozwiązać umowę z 4 -miesięcznym okresem wypowiedzenia.
Ja to widzę tak- piszę wypowiedzenie, idę na pocztę i wysyłam za potwierdzeniem odbioru plus poświadczają mi kopię na poczcie. Tak mam zrobić??
Jest jeszcze jeden problem, w sumie najważniejszy. Mianowicie jak ten rolnik dowie się, że zrywam umowę to będzie starał się jednak ją utrzymać bo to taki typ cwaniaka chciwego gruntów. Czuję, ze będzie z nim mała przeprawa i po złości może mi nie wypłacić czynszu ostatniego ( płaci co rok po żniwach ). Chcę go jakoś zmusić do zapłaty i wymyśliłem sposób ale nie wiem czy zgodny z prawem. Mianowicie wypowiadam umowę w styczniu wiec z końcem kwietnia umowa jest rozwiązana, wtedy teoretycznie pola są już moje ale jego uprawa jeszcze rośnie. Czy mogę powiedzieć mu wtedy że ma mi wypłacić czynsz przed zebraniem zbiorów? ( wtedy zmuszę go do zapłaty ). Jednak wydaje mi się, że mimo tego iż wymówiłem dzierżawę w kwietniu to jednak prawo chroni go przed odebraniem mu uprawy. Szukałem dużo i nie znalazłem nic wiec proszę o radę.
Zaznaczam, ze nie mam zamiaru go oszukiwać i zabrać plonów. Chcę go tylko zmusić do zapłaty bo jak zbierze plon to po złości mi nie wypłaci nic albo tylko część. To jeden z tych łakomych na ziemię cwaniaków zwłaszcza, że dzierżawił ode mnie grunty praktycznie za nic bo dopłata do ha którą brał pozwalała na spłacenie mnie a nawet jeszcze z niej mu zostawało.
Proszę o radę i z góry dziękuję.
Problem polega na tym, ze dzierżawa którą mi płaci ten rolnik jest jak na moją okolicę skandalicznie mała- 430 zł z ha przy czym to on bierze dopłatę. Ludzie mi powiedzieli ze to stanowczo za mało. Teraz chcę rozwiązać umowę i nie bardzo wiem jak to zrobić. Jest w umowie paragraf, że jedna ze stron może bez podania przyczyny rozwiązać umowę z 4 -miesięcznym okresem wypowiedzenia.
Ja to widzę tak- piszę wypowiedzenie, idę na pocztę i wysyłam za potwierdzeniem odbioru plus poświadczają mi kopię na poczcie. Tak mam zrobić??
Jest jeszcze jeden problem, w sumie najważniejszy. Mianowicie jak ten rolnik dowie się, że zrywam umowę to będzie starał się jednak ją utrzymać bo to taki typ cwaniaka chciwego gruntów. Czuję, ze będzie z nim mała przeprawa i po złości może mi nie wypłacić czynszu ostatniego ( płaci co rok po żniwach ). Chcę go jakoś zmusić do zapłaty i wymyśliłem sposób ale nie wiem czy zgodny z prawem. Mianowicie wypowiadam umowę w styczniu wiec z końcem kwietnia umowa jest rozwiązana, wtedy teoretycznie pola są już moje ale jego uprawa jeszcze rośnie. Czy mogę powiedzieć mu wtedy że ma mi wypłacić czynsz przed zebraniem zbiorów? ( wtedy zmuszę go do zapłaty ). Jednak wydaje mi się, że mimo tego iż wymówiłem dzierżawę w kwietniu to jednak prawo chroni go przed odebraniem mu uprawy. Szukałem dużo i nie znalazłem nic wiec proszę o radę.
Zaznaczam, ze nie mam zamiaru go oszukiwać i zabrać plonów. Chcę go tylko zmusić do zapłaty bo jak zbierze plon to po złości mi nie wypłaci nic albo tylko część. To jeden z tych łakomych na ziemię cwaniaków zwłaszcza, że dzierżawił ode mnie grunty praktycznie za nic bo dopłata do ha którą brał pozwalała na spłacenie mnie a nawet jeszcze z niej mu zostawało.
Proszę o radę i z góry dziękuję.