: 28 lut 2009, 15:08
Kryzys pokazał co niektórym, jak powinna wyglądać praca pośrednika. Już od ponad roku mamy "rynek kupującego", czyli normalność. Tak, okreslam to normalnością, gdy klient kupujący może spokojnie wybrać ofertę, a pośrednik nie musi o te oferty prosić, bo sprzedający mają coraz większy problem ze sprzedażą.
Również developerzy. Nigdy nie zgodziłem się developerowi na to, że nie mam wyłączności, że będę pobierał tylko od niego pieniądze w kwocie np. 1% jak to inni robili. Teraz developerzy nas dostrzegają, że chyba trzeba nas potraktować poważnie.
Czy kryzys biura wykorzystają na unormowanie relacji z klientami? Czy wreszcie pośrednicy przestaną dodawać prowizję do ceny, którą chce uzyskać sprzedający? Czy wykorzystają ten czas na to, żeby klientowi odważnie powiedzieć "albo wyłączność albo nie jestem zainteresowany'? Oczywiście nie we wszystkich przypadkach, z tą wyłącznością...
Czy wreszcie upadnie mit taniej i dobrej usługi, czy wykorzystamy to na powrót normalnych prowizji między 2,5 a 3%?
Czy pośrednicy przestaną ogłaszać oferty w paranoicznie wysokich senach, byle tylko te oferty mieć?
Moim zdaniem nadchodzi czas, że z powodu małych obrotów biura, które pracują na prowizjach 1-1,5% będą się kurczyć, będą zwalniać pracowników, mniej wydawać na reklamę ofert. W niedługim czasie zbankrutują, albo wezmą duże pożyczki na działalność. Ja mam odłożone na rok kryzysu, mogę nic nie sprzedać w tym czasie, a jednak coś tam trochę się sprzedaje i głównie wynajmuje.
Obserwuję konkurencję, pracują już na prowizji 0 dla jedej ze stron, gdy druga płaci choć 1-2%. Gonią włąsny ogon. Nie jeżdżą przyjmować nieruchomości, podpisać umowy, bazują na telefonie. Pracownicy wędrują z jednego biura do drugiego, licząc że tam będą cuda.
Bardzo się dziwię, że inne grupy zawodowe wiedzą że jadą na jednym wózku, tylko pośrednicy obniżają swoje zarobki licząc na cuda. A kryzys jest doskonałą okazją aby ustawić rynek, a przy okazji pozbyć się z branży tych, którzy pracując byle jak psują nam wizerunek. Teraz można zrezygnować ze współpracy z różnymi dziwnymi firemkami, które jakimś cudem (a najczęściej rabatem) zdobywają zainteresowanego kupnem i dzwonią do was po waszą - ciężką pracą przygotowaną ofertę. Zaryzykujcie. Wyslijcie ich na drzewo, mnie to nie obniżyło wpływów ani trochę. Kryzys to też szansa. Kiedyś minie, warto wtedy zarobić znów jakieś lepsze pieniądze....
Również developerzy. Nigdy nie zgodziłem się developerowi na to, że nie mam wyłączności, że będę pobierał tylko od niego pieniądze w kwocie np. 1% jak to inni robili. Teraz developerzy nas dostrzegają, że chyba trzeba nas potraktować poważnie.
Czy kryzys biura wykorzystają na unormowanie relacji z klientami? Czy wreszcie pośrednicy przestaną dodawać prowizję do ceny, którą chce uzyskać sprzedający? Czy wykorzystają ten czas na to, żeby klientowi odważnie powiedzieć "albo wyłączność albo nie jestem zainteresowany'? Oczywiście nie we wszystkich przypadkach, z tą wyłącznością...
Czy wreszcie upadnie mit taniej i dobrej usługi, czy wykorzystamy to na powrót normalnych prowizji między 2,5 a 3%?
Czy pośrednicy przestaną ogłaszać oferty w paranoicznie wysokich senach, byle tylko te oferty mieć?
Moim zdaniem nadchodzi czas, że z powodu małych obrotów biura, które pracują na prowizjach 1-1,5% będą się kurczyć, będą zwalniać pracowników, mniej wydawać na reklamę ofert. W niedługim czasie zbankrutują, albo wezmą duże pożyczki na działalność. Ja mam odłożone na rok kryzysu, mogę nic nie sprzedać w tym czasie, a jednak coś tam trochę się sprzedaje i głównie wynajmuje.
Obserwuję konkurencję, pracują już na prowizji 0 dla jedej ze stron, gdy druga płaci choć 1-2%. Gonią włąsny ogon. Nie jeżdżą przyjmować nieruchomości, podpisać umowy, bazują na telefonie. Pracownicy wędrują z jednego biura do drugiego, licząc że tam będą cuda.
Bardzo się dziwię, że inne grupy zawodowe wiedzą że jadą na jednym wózku, tylko pośrednicy obniżają swoje zarobki licząc na cuda. A kryzys jest doskonałą okazją aby ustawić rynek, a przy okazji pozbyć się z branży tych, którzy pracując byle jak psują nam wizerunek. Teraz można zrezygnować ze współpracy z różnymi dziwnymi firemkami, które jakimś cudem (a najczęściej rabatem) zdobywają zainteresowanego kupnem i dzwonią do was po waszą - ciężką pracą przygotowaną ofertę. Zaryzykujcie. Wyslijcie ich na drzewo, mnie to nie obniżyło wpływów ani trochę. Kryzys to też szansa. Kiedyś minie, warto wtedy zarobić znów jakieś lepsze pieniądze....