: 11 kwie 2013, 11:34
Dzień dobry,
może ktoś przeszedł już ścieżkę, która przed mną - b. proszę o Waszą opinię.
Mam do sprzedania dom , który ok. 10 lat temu został rozbudowany - podniesiono dach (dotychczas płaski) , tym samym zyskując poddasze, do dziś niezagospodarowane, ale to nieważne.
Ważne natomiast jest to , że wszystko wskazuje na to (pewności brak, bo to dom pospadkowy) , że nie było pozwolenia na budowę... A więc samowola. Aktualny właściciel utrzymywał, ze takie dokumenty są, tylko musi je znaleźć. W dobrej wierze zaczęłam reklamować nieruchomość , jest osoba zainteresowana. Temat pozwoleń powraca, ale dziś mój klient nie jest już taki pewny swego...Sądzę, że żadnego pozwolenia nie było. Oczywiście poinformowałam go, że ma do sprzedania nieruchomość z istotną wadą, może rzecz próbować legalizować, ale wiadomo, że to i czas i ogromne koszty....
Jak myślicie, gdyby kupujących o tym fakcie poinformować i zakładając , ze się nie przerażą, koszty opłaty legalizacyjnej skalkulować w cenie, to widzicie taką transakcję? Co z oświadczeniem w akcie sprzedającego o braku wad? Co z ewentualnym kredytem kupujących?
I jeszcze dalej: czy gdyby "trafił" się klient z gotówką i nie był dociekliwy (lub też jego pośrednik), sprzedać ?
Pewnie będzie tak, że nikt nigdy do tego się nie przyczepi, ale oczywiście zawsze pozostaje "co by było gdyby"...
Np. przy kolejnym obrocie nieruchomością...Niby odpowiada nowy właściciel, ale z pewnością w razie kłopotów znajdzie sprzedającego, a ten z kolei mnie..
Sprawa pilna, bardzo czekam na Wasze rady.
może ktoś przeszedł już ścieżkę, która przed mną - b. proszę o Waszą opinię.
Mam do sprzedania dom , który ok. 10 lat temu został rozbudowany - podniesiono dach (dotychczas płaski) , tym samym zyskując poddasze, do dziś niezagospodarowane, ale to nieważne.
Ważne natomiast jest to , że wszystko wskazuje na to (pewności brak, bo to dom pospadkowy) , że nie było pozwolenia na budowę... A więc samowola. Aktualny właściciel utrzymywał, ze takie dokumenty są, tylko musi je znaleźć. W dobrej wierze zaczęłam reklamować nieruchomość , jest osoba zainteresowana. Temat pozwoleń powraca, ale dziś mój klient nie jest już taki pewny swego...Sądzę, że żadnego pozwolenia nie było. Oczywiście poinformowałam go, że ma do sprzedania nieruchomość z istotną wadą, może rzecz próbować legalizować, ale wiadomo, że to i czas i ogromne koszty....
Jak myślicie, gdyby kupujących o tym fakcie poinformować i zakładając , ze się nie przerażą, koszty opłaty legalizacyjnej skalkulować w cenie, to widzicie taką transakcję? Co z oświadczeniem w akcie sprzedającego o braku wad? Co z ewentualnym kredytem kupujących?
I jeszcze dalej: czy gdyby "trafił" się klient z gotówką i nie był dociekliwy (lub też jego pośrednik), sprzedać ?
Pewnie będzie tak, że nikt nigdy do tego się nie przyczepi, ale oczywiście zawsze pozostaje "co by było gdyby"...
Np. przy kolejnym obrocie nieruchomością...Niby odpowiada nowy właściciel, ale z pewnością w razie kłopotów znajdzie sprzedającego, a ten z kolei mnie..
Sprawa pilna, bardzo czekam na Wasze rady.